Czy cel uświęca środki? Nawet jeśli odpowiedź byłaby twierdząca – czego, co do zasady, nie jestem zwolennikiem – to co w sytuacji, gdy już na starcie mylimy się co do celu?
A gdyby dotyczyło to celu w wewnętrznym postępowaniu wyjaśniającym?
Wtedy ryzyko błędów (i ich koszt) rośnie lawinowo.
W poprzedniej publikacji pisałem, że fundamentem naszej aktywności w obszarach compliance, audytu czy kontroli jest praca z informacją – szczególnie dziś, gdy nadmiar danych, dezinformacja i „pułapki poznawcze” potrafią wywrócić nawet najlepiej skonstruowane założenia.
Dlatego startuję z serią krótkich publikacji o cyklu wywiadowczym w analizie śledczej, czyli ustrukturyzowanym procesie zarządzania informacją, który pomaga przejść od „szumu” do użytecznych wniosków.
Zacznijmy od pierwszego etapu cyklu wywiadowczego, czyli od określenia celu naszych działań.
Przykładowo, otrzymujemy anonimowe zgłoszenie o naruszeniu prawa w naszej firmie. Spójny wewnętrznie i szczegółowy opis zgłoszenia wskazuje, że Jan Iksiński ujawnia poufne informacje konkurencyjnej spółce.
Zanim zaczniemy zbierać informacje w tym zakresie, powinniśmy najpierw ustalić, czy i w jakim celu mamy je gromadzić. W cyklu wywiadowczym to właśnie cel porządkuje to, co będzie dalej: źródła, metody, priorytety.
W momencie stwierdzenia, że zgłoszenie może dotyczyć konkretnego naruszenia, którego rozpatrywanie mieści się w ramach wewnętrznych procedur, należy określić cel naszych działań.
I tu może pojawić się pierwszy błąd, tj. tendencja do wyznaczania jednego celu bezpośrednio wynikającego z treści informacji, uznanej jako wiarygodna.
Postawiony cel: Zebranie dowodów potwierdzających dokonanie naruszenia przez Jana Iksińskiego
Czy to jest OK?
Nie, jeżeli chcemy zobiektywizować nasze działania.
Podstawowym celem powinno być zweryfikowanie prawdziwości informacji.
To jednak jest zbyt ogólny cel.
Aby ukierunkować dalsze działania, powinniśmy postawić co najmniej dwie hipotezy robocze (możemy także tworzyć wariacje hipotez), najlepiej konkurujące ze sobą, np.
H1: Jan Iksiński ujawnia poufne informacje konkurencyjnej spółce.
H2: Informacja o naruszeniu nie jest prawdziwa.
Dlaczego?
Taki sposób podejścia minimalizuje ryzyko, że wpadniemy w myślenie tunelowe, czyli dążenie do potwierdzenia założenia, a nie jego falsyfikowania.
Czy to wystarczy?
Nie. Żeby uniknąć kolejnych błędów, warto na tym etapie zadać sobie także dodatkowe pytania, w tym m.in.:
P1: Kto jest adresatem wyniku naszych działań (raportu) na poziomie operacyjnym (kontekst naruszenia) i strategicznym (kontekst organizacyjny naruszenia)?
P2: Jaki mamy horyzont czasowy działań (dynamika zagrożeń związanych z naruszeniem)?
P3: Czy są jakieś ograniczenia dla naszych działań?
Rafał Hryniewicz
